+49 (0) 871 / 97 46 335 Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Nauczyciel ze wsi Jarnołtowo

Nauczyciel ze wsi Jarnołtowo

Żadne państwo nie powinno mieszać się przemocą do ustroju i rządów innego państwa.
- Immanuel Kant, z traktatu „Ku wiecznemu pokojowi” („Zum ewigen Frieden”), 1795.

Jasne, że powyższe słowa zostały zapisane w Królewcu, a nie w małej wiosce w gminie Małdyty, w powiecie ostródzkim, w południowo- zachodnim fragmencie województwa warmińsko- mazurskiego, na obszarze III Rzeczypospolitej. Dziś sentencja, w formie graffiti, wyraziście zdobi biel bocznej ściany jednego z budynków w centrum Jarnołtowa.

Dlaczego tu, w sielskiej atmosferze niemal bezdźwięcznego dnia, ale w czasie trwającej w Europie krwawej hekatomby, można rozmyślać nad trafnością pacyfistycznej maksymy? Upływa właśnie 230 lat od momentu, gdy została sformułowana – to jest pierwszy powód. Po drugie, w rustykalnym entourage’u nie znajdziemy przeszkód, by gruntownie zastanowić się nad tym, z czym aktualnie świat ma do czynienia. W „Zakątku Kanta”, pośród pulpitów z wybranymi cytatami – pod tym samym dla nas, a niegdyś dla niego, gwiaździstym nocnym niebem – uzyskamy prawo, by zaobserwować kontrast pomiędzy intelektualnym wysiłkiem uczonego a prymitywną żądzą władzy realizowaną przez samozwańczych tzw. wielkich tego świata. Prowincjonalna okolica ze wspomnieniem autora imperatywu kategorycznego jest w stanie wtajemniczyć nas w dystans pomiędzy przenikliwością oświeceniowego myśliciela a dzisiejszymi „imperatorami” zaprzysięgłymi w zaprzeczaniu jego postulatom.

Są też powody nieoczywiste. Kant jako uznany profesor królewieckiej Albertyny, wyjątkowo rzadko opuszczał rodzinne miasto. Jeśli podróżował, to we wcześniejszym okresie – zanim uzyskał stały etat na uczelni. Jego wyjazdy nie przekroczyły granic wschodniopruskiej prowincji i związane były z potrzebą samodzielnego utrzymania się. Po ukończeniu studiów stał się nauczycielem, może lepiej należałoby powiedzieć – guwernerem. W latach 1747– 1750 pracował w Judtschen koło Insterburga w domu pastora Daniela Ernsta Anderscha. Potem trafił do Groß Arnsdorf, czyli do obecnego Jarnołtowa. Tu zatrudnił go dla trójki swoich synów Fryderyk Bernard von Hülsen. W majątku należącym do von Hülsena Immanuel Kant spędził około czterech lat, zaprzyjaźniając się z właścicielem i jego latoroślami.

Naukowym śladem zainteresowań i obserwacji poczynionych w Jarnołtowie przez dobrze zapowiadającego się filozofa jest rozprawa pt. „De ignis” („O ogniu”) ogłoszona w 1755 r. Kant zajął się w niej porównaniem statusu chłopów odrabiających pańszczyznę – tak jak w Jarnołtowie i wolnych włościan – takich, jak w Judtschen. Być może wnioski z dysertacji wpłynęły na decyzję właściciela Jarnołtowa, by uwolnić swoich chłopów z pańszczyzny.

Dziś w Jarnołtowie próżno szukać miejsca zamieszkania Immanuela Kanta, tj. dworu Hülsenów. Wiadomo jednak, że filozof na pewno bywał w miejscowym kościele, a ten się zachował. Świątynia jest XIV – wieczną, gotycką budowlą i to właśnie przy niej miejscowa społeczność wraz z proboszczem (ks. Jarosławem Janowiczem) zorganizowała miejsce pamięci z cytatami i drewnianą rzeźbą myśliciela (autorem figury jest Ryszard Fereniec).

Traktat Ku wiecznemu pokojowi to pierwsze z dzieł Immanuela Kanta przetłumaczone na język polski. Prekursorskim przekładem zajął się prawie na pewno Józef Władysław Bychowiec, uczestnik insurekcji kościuszkowskiej, a potem student uniwersytetu królewieckiego (1799–1802), bezpośrednio znający wielkiego filozofa i bywający u niego w domu. Pacyfistyczny program myśliciela znad Pregoły zyDrewniany pomnik I. Kanta skał bodaj najżywszy oddźwięk właśnie wśród Polaków i Francuzów. Nic dziwnego, skoro Polacy doznali w tym czasie upadku państwowości na skutek zmowy i ingerencji państw ościennych, a Francuzi przechodzili kolejne stadia rewolucji wewnątrz kraju i walk na zewnętrznych granicach.

Publikacji Kanta wielu nawet współczesnych mu autorów zarzucało powierzchowność treści wynikającą z podeszłego już wieku autora albo wręcz naiwność. Krytykowano nawet formę przekazu. Mówiono, że esej o pokoju nie jest rozprawą filozoficzną, a raczej jakąś imitacją dokumentu dyplomatycznego. Dzieło jednak, mimo upływu lat, broni się samo. Dość przypomnieć najbardziej esencjonalne sformułowania:
1) Żaden traktat pokojowy, w którym przez utajone zastrzeżenie zawarte zostało zarzewie przyszłej wojny, nie może być za takowy uznany;
(…)
6) Żadne państwo w stanie wojny z innym państwem nie może sobie pozwolić na takie wrogie kroki, które musiałyby uniemożliwić wzajemne zaufanie w przyszłym pokoju, jak: wynajmowanie skrytobójców (percussores), trucicieli (venefici), łamanie warunków kapitulacji, nakłanianie do zdrady (perduellio) w kraju, z którym prowadzi się wojnę etc.
(…)

W XX i XXI wieku wielokrotnie analizowano kantowskie przemyślenia o pokoju, zwracając uwagę na znane z historii układy dwustronne i traktaty międzynarodowe, doszukując się ich zgodności lub rozdźwięku z „marzycielską” inicjatywą królewieckiego filozofa. Przypominano też liczne konflikty zbrojne przeczące głoszonej przez niego idei pokojowej. Jedno stawało się pewne: geniusz filozofii znad Pregoły, a niegdysiejszy skromny nauczyciel z Jarnołtowa, pisał swój traktat zdając sobie sprawę, że wojny biorą się z irracjonalnych motywów działania. Dla Kanta, mimo że żył w Prusach – najbardziej zmilitaryzowanym kraju XVIII w., celem było człowieczeństwo i ludzkie działania oparte o prawo moralne, podczas gdy dla polityków dążących do wojny ludzkość stanowi jedynie środek do osiągania własnych celów.

 

(Wszystkie zdjęcia: Jerzy Necio)

 

 

Jerzy Necio - historyk zainteresowany przeszłością dawnych Prus (autor studium poświęconego Herkusowi Monte), regionalnymi dziejami Warmii i Mazur oraz dwudziestowieczną historią Polski. Publikował w wielu periodykach, m.in. w niezależnym olsztyńskim miesięczniku „Debata”, w „Przeglądzie Geopolitycznym”, „Studiach Politologicznych”