Od dawien dawna w Polsce warzono i pito niskoprocentowe piwo, które spożywano codziennie zamiast zanieczyszczonej wody w ilości dwóch–trzech litrów (pojono nim również dzieci). Na dworskich stołach stawiano zaś wino sprowadzane z Węgier i Mołdawii. Wysokoprocentowe trunki służyły zaś w średniowieczu za lekarstwo na wszystkie dolegliwości. Nalewki doprawiane ziołami sporządzano zazwyczaj w klasztorach.
Kufle i kielichy
czyli alkoholowe zwyczaje w dawnej Polsce

GORZAŁKA
Słynęli z nich szczególnie benedyktyni i kartuzi, których mikstury dezynfekowały od wewnątrz i na zewnątrz oraz zapewniały ukojenie i wesołość. Z ksiąg rachunkowych wiemy też np., że i krakowskie klaryski piły, pewnie w celach leczniczych, wódkę z cynamonem, kminkiem i migdałami. Damy z wyższych sfer preferowały „wodę królowej węgierskiej” Elżbiety Łokietkówny, zwaną też larendogrą, czyli spirytus z tymiankiem i rozmarynem. Miała ona zapewnić długowieczność, urodę, działać przeciw bólom zębów i podagrze Trunkami produkowanymi ze zboża – zwanymi w Rosji „chlebowym winem”, a w Polsce okowitą (z łac. aqua vitae, czyli woda życia) – do XVI wieku handlowano wyłącznie w aptekach. O ile w dworach świętowano wg. zasady „zastaw się a postaw się”, to gościnność włościan polegała na tym, aby upić siebie i gości jak najtańszym kosztem. Wodą życia raczył się chętnie także kler. Krzysztof Opaliński pisał w XVII wieku, że niejeden z księży „woli msze odprawić jak najranniej, aby do gorzałki pospieszyć”. Od XVI do XVIII wieku alkohol można było kupić tylko w gospodach. Właściciele ziemscy mieli tzw. propinację, czyli wyłączność na produkcję i sprzedaż piwa, gorzałki oraz miodu w obrębie swoich dóbr, i przywilej sprowadzania tych wyrobów z innych miast. Dochody z tego tytułu często przekraczały zysk z innej działalności gospodarstw szlacheckich. Często zdarzało się, że przywilej ów dzierżawili Żydzi lub sołtysi. Niejednokrotnie feudał zmuszał chłopów do zakupu trunków w swoich karczmach. Gospody zaś budowano na rozstajach dróg i na granicach miast. Nosiły one jednoznaczne nazwy: „Ostatni grosz”, „Hulanka”, „Piekło”, „Rzym” albo „Sodoma”. Arendarze mieli nie tylko płacić wyznaczony czynsz, lecz także szpiegować gości po to, by ochronić ziemian przed zamieszkami chłopskimi. Karczmarze słynęli z zawyżania cen i z fałszowania trunków, do których dodawali np. oszałamiającego piołunu. Dyplomata Jan Dantyszek tak pisał o swoich doświadczeniach z karczmarzami W dawnej Polsce nie podejmowano bez gorzałki żadnych decyzji. Wielki kanclerz litewski, książę Albrycht Radziwiłł, pisał w swoich pamiętnikach, że senatorowie polscy przychodzili na narady do króla dobrze pijani. Za czasów saskich picie stało się u szlachty rodzajem sportu. Ambasador brytyjski w Petersburgu pisał o polskich magnatach: . Pierwszą na świecie destylarnię o charakterze przemysłowym otworzyła w 1782 r. rodzina Baczewskich we Lwowie. Najstarszą markową wódkę wyprodukowano w Poznaniu w 1823 roku i była to Wyborowa, eksportowana na Zachód już od 1873 roku. W pierwszej połowie XIX wieku ustalono „idealną moc” gorzałki na 38,5 %, ale później podniesiono ją do 40%. Ci, którzy lubią „procenty”, wiedzą, że zawartość alkoholu w oziębionej wódce jest jeszcze wyższa. Alkohol doceniano również w wojsku. Od zamierzchłych czasów zagrzewano nim żołnierzy do boju. W czasie I wojny światowej w armii pruskiej rozdawano np. 50 gram wódki przy złej pogodzie, a od 1941 roku żołnierzom armii radzieckiej przysługiwało od 100 do 200 gram wódki na dobę. Niepijący żołnierze wymieniali swój przydział gorzałki na jedzenie lub tytoń, gdyż w czasie wojny papierowe pieniądze nie miały praktycznie wartości. Sytuacja ta dotyczyła również cywili, dla których bimber stawał się środkiem płatniczym. Problem z alkoholem polega na tym, że zarówno jako lekarstwo, bodziec do walki czy środek płatniczy może uzależnić i wprawdzie picie a upijanie się to dwa rożne stany, oba mają w Polsce długą tradycję. W związku z tym należy pamiętać słowa Mikołaja Reja: „Pijany mało z szalonym jest różny/ Bo w obydwu łeb płochy, ba, i próżny”.WODA ŻYCIA
Jak dochodowa była to dziedzina gospodarki, może świadczyć fakt, że Jan Olbracht, gdy chciał pozyskać przychylność szlachty dla planowanych wypraw wojennych, nadał jej w 1496 roku przywilej produkcji alkoholu, z którego korzystano chętnie aż do zaborów. Sarmaci, którzy albo gościli, albo bywali w gościnie, uważali picie za konieczny oraz najwyższy jej wyraz. Renesansowy poeta, Jan Kochanowski, który sam nie stronił od kielicha napisał:„Jeden pan wielmożny niedawno powiedział: W Polszcze szlachcic jakoby też na karczmie siedział», Bo kto jeno przyjedzie, to z każdym pić musi, A żona, pościel zwłócząc, nieboga się krztusi.”
„Po cóż wspominać wszystkie mozoły podróżne, Ulewne deszcze, wiosenne roztopy, Albo liczne sztuczki zajezdnych szynkarzy, Bardziej drapieżnych niźli wilki wściekłe.”
Niesłychana rozrzutność polskich uczt przechodzi wszelkie pojęcie. (…) Szampan pija się jak cydr, a czerwone wina nie cieszą się tu wielkim powodzeniem
Z DWORU na produkcyjną taśmę
Ponieważ pod zaborami podatki na alkohol były wysokie, Polacy zaczęli pędzić nielegalnie bimber, zwany też samogonem. Działalność tę traktowano jak sabotaż, a więc jako czyn patriotyczny. Do jej rozwoju przyczyniła się również wprowadzona w 1914 roku przez cara prohibicja, zwana przez Rosjan „suchoi zakon”. Wówczas bimbrownictwo rozwinęło się szczególnie na Podlasiu, które w 1807 roku (jako obwód białostocki) włączono do Imperium Rosyjskiego. Do dziś teren Puszczy Knyszyńskiej, dzięki trudno dostępnym kniejom i dobrym ujęciom wody, słynie z licznych leśnych bimbrowni.
W XIX wieku coraz powszechniejsza też stała się technika pędzenia spirytusu z ziemniaków. W związku z tym tani alkohol zalał Polskę, a w zaborze rosyjskim i w Galicji zaczęło szerzyć się pijaństwo. Chłopi na śniadanie zamiast jeść pajdę chleba, wypijali kwaterkę „szumówki”.PŁYNNA WALUTA
Jolanta Helena Stranzenbach

