+49 (0) 871 / 97 46 335 Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Biali niewolnicy

Biali niewolnicy

Proceder handlu białymi europejskimi niewolnikami, zdobytymi na morzach przez mahometańskich piratów, trwał od XIV do około połowy XIX wieku.

Korsarze nazywali mieszkańców Europy „białym złotem” i sprzedawali ich na targach niewolników albo wymieniali za okup. Najwięksi pechowcy kończyli przykuci do wiosła galery lub w kamieniołomach, szczęściarze trafiali do bogatych domów na służbę, byli wykorzystywani do pracy w polu lub oddawani do haremu. Sprytniejsi, po wykastrowaniu i przejściu na islam, mogli zrobić karierę w wojsku albo objąć stanowiska w urzędach. Oczywiście u Arabów pracowali również czarnoskórzy niewolnicy, ale biali służący świadczyli o szczególnym prestiżu w świecie zamożnych Berberów.

Wybrzeże Afryki Północnej znajdowało się w owym czasie pod panowaniem Osmanów. Przez ponad 500 lat muzułmańscy piraci porywali Europejczyków z obszaru całego basenu Morza Śródziemnego, wschodniego Atlantyku i Morza Północnego. Korsarze napadali na osiedla nie tylko południowych Włoch, Portugalii czy Francji. W połowie XVII wieku łupili także wioski i uprowadzali mieszkańców z Anglii, Irlandii, a nawet Islandii. Zdobywanie niewolników nie było dla muzułmanów działaniem marginalnym. Według angielskich historyków na bazarach w Tunisie, Algierze i Trypolisie sprzedano około miliona ludzi z Europy Zachodniej, a dwa lub trzy razy tyle zamordowano. Piraci nie uznawali bowiem pardonu, w związku z czym chorych i rannych dobijano, bo nie przynosili żadnego zysku. Wiemy też z zapisków Thomasa Jeffersona (późniejszego prezydenta USA) dotyczących jego pertraktacji z książętami berberyjskimi, że swoje zachowanie usprawiedliwiali oni Koranem, mówiącym, iż każdy, kto nie jest muzułmaninem, jest grzesznikiem, więc nie zasługuje na łaskę. Ciekawostkę może stanowić fakt, że niektórzy z korsarzy byli konwertytami, czyli chrześcijanami, którzy przeszli na islam. Oni również polowali na swoich niegdysiejszych pobratymców.

Piractwo w owym czasie stanowiło takie zagrożenie, że wielu władców europejskich decydowało się na płacenie danin korsarzom, aby zagwarantować bezpieczną przeprawę swoim statkom handlowym. W północnych Niemczech marynarze wpłacali do „kasy niewolników” – rodzaju ubezpieczalni – specjalne składki, które w razie porwania zapewniały wypłacenie okupu. Stawki okupu nie były niskie; za młodego mężczyznę trzeba było zapłacić równowartość 20 koni, na co niewiele rodzin mogło sobie pozwolić. Taka opłata dawała jednak szansę ludziom morza na uniknięcie strasznego losu. Również Kościół katolicki, a szczególnie zakon Redemptorystów, starał się walczyć z okrutnym procederem. Księża zbierali datki, dzięki którym wykupowano na targach niewolników wystawionych na sprzedaż chrześcijan. Dzięki tej działalności po pięciu latach niewoli udało się powrócić do ojczyzny jednemu z najważniejszych hiszpańskich pisarzy – Cervantesowi – autorowi „Don Kichota”.

Także Stany Zjednoczone borykały się przez wiele lat z działalnością berberyjskich piratów. Władze wypłacały im trybut wynoszący dwadzieścia procent budżetu państwa. Dopiero z początkiem XIX wieku Amerykanie podjęli skuteczną walkę na morzu z rozbójniczymi praktykami muzułmańskich korsarzy. W jej wyniku w 1815 roku zwolniono z niewoli bez okupu amerykańskich marynarzy, a w roku 1830, po zdobyciu przez Francuzów Algieru, uwolniono tam wszystkich białych niewolników.

Niewolnictwo było bardzo rozpowszechnione we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej i Wschodniej. Świadczyć o tym może choćby fakt, że w wielu językach słowo „Słowianin” i „niewolnik” brzmiało tak samo i traktowane było synonimicznie. W państwach arabskich używano na słowiańskich niewolników także określenia – sakalib, czyli „biały eunuch”, gdyż bardzo często mężczyźni, zanim trafili na targ, byli poddawani kastrowaniu. Ponieważ w owym czasie Słowianie nie byli związani w większy związek państw, stawali się łatwym łupem dla lepiej zorganizowanych ludów. Handlem słowiańskimi niewolnikami zajmowali się przede wszystkim Żydzi. Niewolników ze środkowo-wschodniej Europy, w tym wiele kobiet, pędzono na targ do Bagdadu; w przeciwnym kierunku, Jedwabnym Szlakiem, transportowano srebro, przyprawy, jedwab i inne egzotyczne towary z Azji.

Słowianami handlowano również na zachodzie Europy. W arabskiej Hiszpanii za słowiańskiego mężczyznę żądano jednego konia, a za kobietę cztery razy więcej. Handlarze zachwalali w swoich zapiskach przepiękną białoróżową karnację naszych przodkiń. Zapotrzebowanie na kobiety było w krajach muzułmańskich zawsze duże, ponieważ Koran zezwala swoim wyznawcom na posiadanie nieograniczonej liczby konkubin.

Istnieją dowody na to, że w samej tylko Kordobie w 961 roku żyło około 13 000 słowiańskich niewolników. Proceder handlu naszymi przodkami zaczął wygasać dopiero w XI wieku, po przyjęciu przez kraje słowiańskie chrześcijaństwa.

Na wagę złota

W czasach Chanatu Krymskiego Tatarzy często przeprowadzali najazdy na Polskę, Litwę oraz tereny Rusi, by pozyskać niewolników. Szczególnym popytem cieszyły się dzieci i kobiety. O tym procederze pisał nawet nasz poeta Jan Kochanowski w pieśni „O spustoszeniu Podola”. Wiemy także, że słowiańskie odaliski odgrywały czasami ważną rolę na dworze sułtańskim – np. rosyjskie korzenie miała matka sułtana Murata VI. No i kto nie słyszał o Roksolanie…

Z dokumentów wynika, że tylko w XVI i XVII wieku zniewolono od 1,5 do 3 milionów Polaków, Ukraińców i Rosjan. Trafiali oni najczęściej na targi niewolników w Stambule. Profesor historii Andrzej Dziubiński napisał: „Cały handel niewolnikami w Stambule pozostawał w rękach około 2 tysięcy Żydów, którzy zarówno tutaj, jak i w innych miejscowościach nad Morzem Śródziemnym prowadzili ten dochodowy proceder”.

Za ładne dziewczęta ze Słowiańszczyzny płacono do 40 czerwonych złotych (1 złoty to wartość 3,5 g złota).

Niewolnictwo kojarzy się głównie z czasami starożytnymi i plantacjami bawełny, a tymczasem jest to proceder obejmujący znacznie szerszy okres czasu i większy obszar geograficzny. W Turcji niewolnictwo zostało zniesione w połowie XIX wieku, a w wielu arabskich krajach znacznie później. Duża część zniewolonej słowiańskiej populacji na przestrzeni wieków uległa asymilacji, szczególnie że konwertyci mieli szansę na odzyskanie w miarę normalnego życia.

Jolanta Helena Stranzenbach